
Padal deszcz. Szybki, gwaltowny, nawet napastliwy, taki majowy, przesiakajacy ubranie w ulamku sekundy, ale mily - swiezy, tak naturalnie prawdziwy. Pozstawia cialo wilgotne, cieple.
I zostawa zapach, niezapomniany, swiezy. Zapach zieleni, zapach swiezo skopanej ziemi, dzdzownic wijacych sie niezdarnie w plytkosc kaluz, zapach malych dzieci ochlapanych w calosci swiezutkim blotem. Nad lakami unosi delikatna mgielka szybko parujacej deszczowki, a powietrze jest niemal niezdosnie swieze.
Szkoda, ze nie mozna nagrywac zapachow, moje mieszkanie mialoby taki wlasnie zapch.
Witaj Karim :), czy ten subiektywny opis zjawiska przyrodniczego pochodzi z przeszłości, z kraju lat dziecinnych czy z terażniejszości?
OdpowiedzUsuńP.S.Fajne wpisy choć jak wiesz nie ze wszystkimi stwierdzeniami już tradycyjnie się zgadzam.
Inez
Jakby sie tak wszyscy ze wszystkimi zgadzali, to by bylo nudno :)
OdpowiedzUsuńObraz pochodzil z dziecinstwa, ale deszcz, ktory go wywolal byl zdecydowanie terazniejszy.... ;)