
Ameryka Lacinska wydaje sie byc jednym z najniebezpiezniejszych rejonow swiata, wielu twierdzi, ze znacznie gorszym niz objete wojna Irak czy Afganistan. Ilosc poplenianych tam morderstw i ich naprawde niespotykana brutalnosc zdaja sie rzeczywiscie za ta teoria przemawiac. Jedynie dla przykladu: San Salvador to stosunkowo male miasto, bedace stolica Salwadoru. W tym niewielkim miesci kazdego dnia ginie 11 osob. Kazdego dnia, tylko w jednym miescie. Inne miasta Ameryki Lacinskiej sa mniej wiecej tak samo goscinne. Tyle mniej wiecej wie niemal kazdy, kto w domu ma telewizor i zdarzy mu sie obejrzec "Wiadomosci".
CZego natomiast nie wiem jest fakt, ze ta sama Ameryka Lacinska, ktora bez wachania mozna okreslic krajami "trzeciego swiata", byla swego czasu podawana jako przyklad szybkiego i, co wazne pokojowego rozwoju. Klasa srednia w krajach takich jak Argentyna, Chile, Gwatemala bardzo szybko sie powiekszala, robotnicy byli reprezentowani przez silne zwiazki zawodowe, bieda byla rzadko spotykanym zjawiskiem, a nedza czyms o czym ludzie zdazyli juz zapomniec. Te byle kolonie hiszpanskie i portugalskie byly na swietnej drodze do dogonienia bogatych krajow Europy czy Ameryki Pn.
Jak to zostalo osiagniete? Ochrona wlasnego rynku, nacjonalizacja glownych zakladow przemyslowych, parcelacja olbrzymich latyfundiow ziemskich, z ktorych ta czesc swiata na pewno slynie. Rzady dbaly, albo przynajmniej staraly sie dbac, aby zachodnie firmy, ktore tam inwestowaly zostawialy przynajmniej czesc zyskow na miejscu.
Ta sytuacja, jak latwo sie domyslic wcale nie kazdemu byla na reke, co wiecej wielu, poteznym ludziom stala ona koscia w gardle: dobrobyt "roboli" oznacza wszak mniejsze zyski (a wiadomo, ze to zbrodnia niwybaczalna) lepszej czesci spoleczenstwa. Pieniadze i wplywy tracily bardzo konkretne firmy i bardzo konkretni ludzie: General Motors, Ford, ktory, o zgrozo, musial swoim robotnikom w Buenos Aires dac az godzine przewy podczas dnia pracy, zamiast wczesniejszych 15 minut, ITT (amerykanski konern telekomunikacyjny, oczywiscie rodzimi wlasciele ziemskich latyfundiow.
W tamtych latach, a mam na mysli 60 -te i 70 -te, swiat zachodni byl ograniety psychoza strachu przed rozszerzajacymi sie wplywami ZSRR (my wiemy, ze to rowniez nie bylo najszczesliwasze rozwiaznie) i glowne mocarstwa swiata byly zdetrminowane, aby ten rozwoj za wszelka cene (doslownie za wszelka) powstrzymac.
Juz w latach 50 tych CIA i kilka prawicowych amerykanskich fundacji podjelo proby zmiany tej sytuacji. Zagwarantowali oni duzej grupie studentow ekonomii ksztalcenie na University of Chicago, macierzystej uczelni Miltona Friedmana, mmiejscu, gdzie narodzil sie, wowczas zupelnie w swiecie nie znany neoliberalizm (slowo, ktore w naszych czasach przepelnia wielu obrzydzeniem i strachem, ale o tym za chwile). Owi studenci mieli za zadanie zyskac wplywy we wlasnych krajach, poczatkowo glownie w Chile, ktore odnosilo najwieksze sukcesy na drodze przemian, co twardoglowych prawicowych businessmanow najbardzoej martwilo.
Noeliberalizm nie jest ta calkiem nowym wynalzkiem, jest to zwyczajnie przemalowana wersja kapitalizmu w formie znanej z Europy w XIXw., tzw. wolny rynek, bez zadnych ograniczen, cel zaporowych, w sytuacji idealnej bez podatkow, gdzie prywatyzuje sie doslownie wszystko: nie tylko bankki i sklepy, ale i parki, szkoly, szpitale i place zabaw dla dzieci. Pan Friedman fanatycznie wierzyl w tzw. tajemnicza reke rynku. Przez dlugie lata nikt nie dawal mu wiary, zreszta kto normalny chialby pozbawic pracujaca czesc spoleczenstwa wszystkich przywilejo, sprywatyzowac wszystko w kraju?
Na swoje szcescie, a wielkie nieszczescie wielu Latynosow, trafil sie ktos, kto postanowil wyprobowac teorie friedmanowskie na zywym ciele swego narodu.

11.09.1973 gen Pinochet przeprowadzil krwawy zamach stanu w Chile i przejal w tym kraju wladze na dlugich wiele lat. Nie tylko byla to dyktatura krwawa, o czym niejedokrotnie juz mowiono, byla ona tez niezwykle dramatyczna w skutkach ekonomicznych, gdyz Pinochet samemu nie majac zadnej wiedzy ekonomiznej skorzystal z rad bylych studentow Miltona Friedmana, a nawet jego samego, gdyz pan Friedman nie widzial nic zlego w doradzaniu czlowiekowi odpowiedzialnemu za zamordowanie dziesiatek ysiecy ludzi i z checia skorzystal z zaproszenia do Santiago de Chile, co wiecej nigdy nie odzegnal sie od tej decyzji, nigdy nie przeszlo jego umyslu, ze taki sposob wspomagania rezimu czynil go wspolodpowiedzialnym za popelnione zbrodnie.
Niestety szokowa terapia, jaka Pinochet zaaplikowal swemu krajowi przyniosla skutki, ktore mi osobiscie wydaja sie niezmiernie oczywiste do przewidzenia, jak 700 procentowa inflaca (nie, nie myle sie, ona bbyl 700% ), jak bezrobocie powyzej 30 %, gdzie wczesniej niemal wogole go nie bylo! Zbytecznym wydaje sie dodawac, ze rynek zostal szeroko otwarty dla miedzynarodowych (czyt.: amerykanskich korporacji), ktore w Chile, a wkrotce i w innych krajach, znalazly raj pazernego kapitalisty: wszelkie prawa chroniace robotnikow zostaly zniesione, nie bylo niczego takiego jak placa minimalna, zwolenia podatkowe byly czeste i powszechne, nie bylo zadnych ograniczen w transferze zyskow poza granice (miltonowska utopia cwiczona na zywych ludziach).
W zamachu stanu w Chile miala swoj udzial CIA, i byl tu udzial bardzo powazny, zolnierze i policjanci rezimowi byli przez CIA szkoleni, przelewane byl srodki finansowe, amerykanscy specjalisci sluzyli tez chetnie rada. Amerykanskie banki chetnie udzielaly pozyczek (czemu mnie to nie dziwi?).
Bardzo podobny scenariusz przeprowadzone wkrotce w Argentynie, Brazywlii, Urugwaju, Gwatemalii i innych krajach Ameryki Lacinskiej. Dzialajaca w latach 70 ych komisja senacka potwierdzila ponad wszelka watpliwosc wspoldzial w tych wydarzeniach CIA, a takze daleko posunieta pomoc kolejnych administracji amerykanskich, amerykanskie firmy organizowaly i placily grupoom, ktorych jedynym celem byla eksterminacja opozycjonistow! A wszystko to to pod sztandarem neoliberalizmu!
Augusto Pinochet musial sie wreszcie poddac, jego wspolny z profesorem Fredmanem eksperyment zawiodl na calej linii: Chile popadlo w olbrzymie dlugi, stan jego ekonomii siegnal dna podobnie zreszta, jak wszytskich innych krajow, ktore skorzystaly ze swiatlych rad chicagowskiego guru ekonomii, laureata nagrody Nobla (sic! ). Duza czesc gospodarki chilijskiej zostala ponownie sprywatyzowana, przedstwaiciele szkoly chicagowskiej zostali odsunieci od pelnienia rzadowych pozycji i z wolna Chile zaczelo podnosic sie z tej ekonomicznej ruiny.
Brazylia miala nieco mniej szczescia, dopiero przeciez przejecie wladzy przez bylego zwiazkowca: de Lule dal temu krajowi szanse na odbudowe. Odkad Luiz Ignacio Luiz da Silva jest prezydentem Brazylii, kraj ten szybko zaczal doganiac reszte swiata, od jakiegos juz czasu mowi sie o Brazylii, ze wkrotce dolaczy do grona supermocarstw!
Efekty neoliberalistycznych mrzonek mielismy kilka lat temu obserwowac na przykladzie Argentyny, ktora wciaz z upadku sie nie podniosla.
Proby wprowadzania w zycie utopii sa skazane na porazke. Robienie tego kosztem spoleczenstwa to w moim odczuciu zwykla zbrodnia. Neoliberalizm jest bez watiepinia swietnym rozwiazaniem.... dla milionerow, ale juz nawet drobnym businessman na nim straci, bo neoliberalizm zaklada absolutna wolnosc dzialan gospodarczych, co oznacza absolutna i totalna dominacje wielkich korporacji.
Friedmanowskiemu neolibarlizmowi trzeba powiedziec: "no pasaran!"
Podane powyzej fakty pochodza z ksiazki Naomi Klein "Doktryna szoku" wydanej w Polsce m.in. przez wydawnictwo "Muza"
Ja korzystalem z angielskiego wydania
Naomi Klein "The shock doctrine", 2008, Penguin Books