Przywyklismy myslec, badz zostalismy nauczeni myslec, ze wspolne aktywnosci mężczyzn i kobiet sa przejawem i dowodem naszej miłości, tudzież przywiązania do równości oraz równouprawnienia.
Ale czy na pewno?
Roznice pomiedzy naszymi plciami sa tak oczywiste, ze nie ma sensu o nich mowic. Sa takimi również roznice w kulturze czy wychowaniu badz wierze, chociaż tych juz wielu stara sie nie dostrzegac.
Z mego doświadczenia wynika, ze wiele kobiet nie chodzi na baseny, na przyklad, gdyz zwyczajnie nie chca, z tych czy innych powodow byc widziane przez mężczyzn!
Trzeba byc poprawnie politycznym idiota, badz idiotka, aby na powaznie twierdzic, ze obecność przrzedstawicieli plci przeciwnej w jakimkolwiek miejscu nie ma wpływ na nasze zachowanie: w pracy zamiast wykonywac swoje obowiązki usilujemy poderwac/uwiesc koleżankę/kolege. Czyz nie? Nie zdarza sie? A moze nie ma osob, ktore wolalby pracowac w towarzystwie jedynie osobnikow wlasnej plci?
Klopot z naszym społeczeństwem polega na tym, ze usilujemy na sile udowodnic samym sobie, ze jesteśmy tacy sami. Nie, nie jesteśmy. I wydaje mi sie, ze ta czesc społeczeństwa, ktora chciałby korzystac z takich usług, ktore sa przeznaczone tylko dla jednej plci jest w tej sytuacji zwyczajnie dyskryminowana!
sobota, 29 maja 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)