niedziela, 21 listopada 2010




Ameryka Lacinska wydaje sie byc jednym z najniebezpiezniejszych rejonow swiata, wielu twierdzi, ze znacznie gorszym niz objete wojna Irak czy Afganistan. Ilosc poplenianych tam morderstw i ich naprawde niespotykana brutalnosc zdaja sie rzeczywiscie za ta teoria przemawiac. Jedynie dla przykladu: San Salvador to stosunkowo male miasto, bedace stolica Salwadoru. W tym niewielkim miesci kazdego dnia ginie 11 osob. Kazdego dnia, tylko w jednym miescie. Inne miasta Ameryki Lacinskiej sa mniej wiecej tak samo goscinne. Tyle mniej wiecej wie niemal kazdy, kto w domu ma telewizor i zdarzy mu sie obejrzec "Wiadomosci".


CZego natomiast nie wiem jest fakt, ze ta sama Ameryka Lacinska, ktora bez wachania mozna okreslic krajami "trzeciego swiata", byla swego czasu podawana jako przyklad szybkiego i, co wazne pokojowego rozwoju. Klasa srednia w krajach takich jak Argentyna, Chile, Gwatemala bardzo szybko sie powiekszala, robotnicy byli reprezentowani przez silne zwiazki zawodowe, bieda byla rzadko spotykanym zjawiskiem, a nedza czyms o czym ludzie zdazyli juz zapomniec. Te byle kolonie hiszpanskie i portugalskie byly na swietnej drodze do dogonienia bogatych krajow Europy czy Ameryki Pn.
Jak to zostalo osiagniete? Ochrona wlasnego rynku, nacjonalizacja glownych zakladow przemyslowych, parcelacja olbrzymich latyfundiow ziemskich, z ktorych ta czesc swiata na pewno slynie. Rzady dbaly, albo przynajmniej staraly sie dbac, aby zachodnie firmy, ktore tam inwestowaly zostawialy przynajmniej czesc zyskow na miejscu.

Ta sytuacja, jak latwo sie domyslic wcale nie kazdemu byla na reke, co wiecej wielu, poteznym ludziom stala ona koscia w gardle: dobrobyt "roboli" oznacza wszak mniejsze zyski (a wiadomo, ze to zbrodnia niwybaczalna) lepszej czesci spoleczenstwa. Pieniadze i wplywy tracily bardzo konkretne firmy i bardzo konkretni ludzie: General Motors, Ford, ktory, o zgrozo, musial swoim robotnikom w Buenos Aires dac az godzine przewy podczas dnia pracy, zamiast wczesniejszych 15 minut, ITT (amerykanski konern telekomunikacyjny, oczywiscie rodzimi wlasciele ziemskich latyfundiow.
W tamtych latach, a mam na mysli 60 -te i 70 -te, swiat zachodni byl ograniety psychoza strachu przed rozszerzajacymi sie wplywami ZSRR (my wiemy, ze to rowniez nie bylo najszczesliwasze rozwiaznie) i glowne mocarstwa swiata byly zdetrminowane, aby ten rozwoj za wszelka cene (doslownie za wszelka) powstrzymac.

Juz w latach 50 tych CIA i kilka prawicowych amerykanskich fundacji podjelo proby zmiany tej sytuacji. Zagwarantowali oni duzej grupie studentow ekonomii ksztalcenie na University of Chicago, macierzystej uczelni Miltona Friedmana, mmiejscu, gdzie narodzil sie, wowczas zupelnie w swiecie nie znany neoliberalizm (slowo, ktore w naszych czasach przepelnia wielu obrzydzeniem i strachem, ale o tym za chwile). Owi studenci mieli za zadanie zyskac wplywy we wlasnych krajach, poczatkowo glownie w Chile, ktore odnosilo najwieksze sukcesy na drodze przemian, co twardoglowych prawicowych businessmanow najbardzoej martwilo.
Noeliberalizm nie jest ta calkiem nowym wynalzkiem, jest to zwyczajnie przemalowana wersja kapitalizmu w formie znanej z Europy w XIXw., tzw. wolny rynek, bez zadnych ograniczen, cel zaporowych, w sytuacji idealnej bez podatkow, gdzie prywatyzuje sie doslownie wszystko: nie tylko bankki i sklepy, ale i parki, szkoly, szpitale i place zabaw dla dzieci. Pan Friedman fanatycznie wierzyl w tzw. tajemnicza reke rynku. Przez dlugie lata nikt nie dawal mu wiary, zreszta kto normalny chialby pozbawic pracujaca czesc spoleczenstwa wszystkich przywilejo, sprywatyzowac wszystko w kraju?
Na swoje szcescie, a wielkie nieszczescie wielu Latynosow, trafil sie ktos, kto postanowil wyprobowac teorie friedmanowskie na zywym ciele swego narodu.





11.09.1973 gen Pinochet przeprowadzil krwawy zamach stanu w Chile i przejal w tym kraju wladze na dlugich wiele lat. Nie tylko byla to dyktatura krwawa, o czym niejedokrotnie juz mowiono, byla ona tez niezwykle dramatyczna w skutkach ekonomicznych, gdyz Pinochet samemu nie majac zadnej wiedzy ekonomiznej skorzystal z rad bylych studentow Miltona Friedmana, a nawet jego samego, gdyz pan Friedman nie widzial nic zlego w doradzaniu czlowiekowi odpowiedzialnemu za zamordowanie dziesiatek ysiecy ludzi i z checia skorzystal z zaproszenia do Santiago de Chile, co wiecej nigdy nie odzegnal sie od tej decyzji, nigdy nie przeszlo jego umyslu, ze taki sposob wspomagania rezimu czynil go wspolodpowiedzialnym za popelnione zbrodnie.
Niestety szokowa terapia, jaka Pinochet zaaplikowal swemu krajowi przyniosla skutki, ktore mi osobiscie wydaja sie niezmiernie oczywiste do przewidzenia, jak 700 procentowa inflaca (nie, nie myle sie, ona bbyl 700% ), jak bezrobocie powyzej 30 %, gdzie wczesniej niemal wogole go nie bylo! Zbytecznym wydaje sie dodawac, ze rynek zostal szeroko otwarty dla miedzynarodowych (czyt.: amerykanskich korporacji), ktore w Chile, a wkrotce i w innych krajach, znalazly raj pazernego kapitalisty: wszelkie prawa chroniace robotnikow zostaly zniesione, nie bylo niczego takiego jak placa minimalna, zwolenia podatkowe byly czeste i powszechne, nie bylo zadnych ograniczen w transferze zyskow poza granice (miltonowska utopia cwiczona na zywych ludziach).
W zamachu stanu w Chile miala swoj udzial CIA, i byl tu udzial bardzo powazny, zolnierze i policjanci rezimowi byli przez CIA szkoleni, przelewane byl srodki finansowe, amerykanscy specjalisci sluzyli tez chetnie rada. Amerykanskie banki chetnie udzielaly pozyczek (czemu mnie to nie dziwi?).
Bardzo podobny scenariusz przeprowadzone wkrotce w Argentynie, Brazywlii, Urugwaju, Gwatemalii i innych krajach Ameryki Lacinskiej. Dzialajaca w latach 70 ych komisja senacka potwierdzila ponad wszelka watpliwosc wspoldzial w tych wydarzeniach CIA, a takze daleko posunieta pomoc kolejnych administracji amerykanskich, amerykanskie firmy organizowaly i placily grupoom, ktorych jedynym celem byla eksterminacja opozycjonistow! A wszystko to to pod sztandarem neoliberalizmu!
Augusto Pinochet musial sie wreszcie poddac, jego wspolny z profesorem Fredmanem eksperyment zawiodl na calej linii: Chile popadlo w olbrzymie dlugi, stan jego ekonomii siegnal dna podobnie zreszta, jak wszytskich innych krajow, ktore skorzystaly ze swiatlych rad chicagowskiego guru ekonomii, laureata nagrody Nobla (sic! ). Duza czesc gospodarki chilijskiej zostala ponownie sprywatyzowana, przedstwaiciele szkoly chicagowskiej zostali odsunieci od pelnienia rzadowych pozycji i z wolna Chile zaczelo podnosic sie z tej ekonomicznej ruiny.
Brazylia miala nieco mniej szczescia, dopiero przeciez przejecie wladzy przez bylego zwiazkowca: de Lule dal temu krajowi szanse na odbudowe. Odkad Luiz Ignacio Luiz da Silva jest prezydentem Brazylii, kraj ten szybko zaczal doganiac reszte swiata, od jakiegos juz czasu mowi sie o Brazylii, ze wkrotce dolaczy do grona supermocarstw!
Efekty neoliberalistycznych mrzonek mielismy kilka lat temu obserwowac na przykladzie Argentyny, ktora wciaz z upadku sie nie podniosla.

Proby wprowadzania w zycie utopii sa skazane na porazke. Robienie tego kosztem spoleczenstwa to w moim odczuciu zwykla zbrodnia. Neoliberalizm jest bez watiepinia swietnym rozwiazaniem.... dla milionerow, ale juz nawet drobnym businessman na nim straci, bo neoliberalizm zaklada absolutna wolnosc dzialan gospodarczych, co oznacza absolutna i totalna dominacje wielkich korporacji.
Friedmanowskiemu neolibarlizmowi trzeba powiedziec: "no pasaran!"

Podane powyzej fakty pochodza z ksiazki Naomi Klein "Doktryna szoku" wydanej w Polsce m.in. przez wydawnictwo "Muza"
Ja korzystalem z angielskiego wydania
Naomi Klein "The shock doctrine", 2008, Penguin Books

niedziela, 6 czerwca 2010

Nagrywarka zapachow


Padal deszcz. Szybki, gwaltowny, nawet napastliwy, taki majowy, przesiakajacy ubranie w ulamku sekundy, ale mily - swiezy, tak naturalnie prawdziwy. Pozstawia cialo wilgotne, cieple.

I zostawa zapach, niezapomniany, swiezy. Zapach zieleni, zapach swiezo skopanej ziemi, dzdzownic wijacych sie niezdarnie w plytkosc kaluz, zapach malych dzieci ochlapanych w calosci swiezutkim blotem. Nad lakami unosi delikatna mgielka szybko parujacej deszczowki, a powietrze jest niemal niezdosnie swieze.

Szkoda, ze nie mozna nagrywac zapachow, moje mieszkanie mialoby taki wlasnie zapch.

wtorek, 1 czerwca 2010

Darren Brown a sprawa zydowska.

Kilka dni temu kolezanka pokazala mi na necie serie programow Derrena Browna, naprawde nieprawdopodobny gosc! Jest on urodzonym w Londynie prestidigatorem (chyba moge go tak nazwac), ale nie robi zadnych sztuczek z przecinaniem kogos, co robi jest manipulacja uczestnikami jego przedstawien. Jest naprawde niesamowity i, przyznaje, przerazajacy, nie dalej jak wczoraj wlasnie to powiedzialem o nim: jego umiejetnosci sa przerazajace, potrafiac takie rzeczy moglby zrobic naprawde wiele zla.
A potem w domu czytalem najswiezsze doniesienia z przejecia "Flotylli wolnosci" i komentarze moich rodakow, i uzmyslowilem sobie, ze ludzie posiadajacy wiedze i zdolnosci Darrena Browna robia duzo zla, manipuluja nami nacodzien.

"Flotylla wolnosci" plynela pod bandera turecka, statli, podobnie, jak i samoloty sa eksterytorialne, tzn, ze nawet (sic!) znajdjac sie na terenie obcego panstwa stanowia przedluzenie terytorium panstwa, do ktorego przynaleza. Znajdowaly sie na wodach miedzynarodowych! Zaden ze statkow, ani tez uczestnikow tej akcji w zaden sposob nie zaatakowal jednostek izraelskich czy obywatelii tego panstwa, dajac tym pretekst do ewentualnej obrony.

Zupelnie bez emocji, co sie stalo:

1. Plynie konwoj humanitarny pod bandera turecka zlozony z 6 jednostek.
2. Znajduje sie on na wodach miedzynarodowych, tzn. takich, gdzie kazdy moze sobie plywac, nikogo nie pytajac o zdanie, nie ma tez nawet zwyczaju, aby o takiej dzialalnosci informowac kogokolwiek, z wyjatkiem, rzecz jasna wlasciciela jednostki, jesli on nie znajduje sie na niej.
3. Konwoj zostaje otoczony przez jednostki marynarki wojennej Izraela, co juz samo w sobie jest zlamaniem prawa.
4. Izraelscy komandosi dokonuja abordazu na jednostki nalezace do obcego panstwa!
5. Izraelscy komandosi zabija kilka osob (dokladna liczba wciaz nie jest znana), ktore nie posiadaly broni, i rania kolejnych.
6. Rzad izrealski twierdzi, ze jego zolnierze sie bronili.

I takie sa fakty.

Dokladnie wbrew nim wciaz sa ludzie, calkiem liczni, ktorzy twierdza, ze akcja izraelska jest w pelni usprawiedliwiona. Tzn. ze mozna napadac terytorium obcego panstwa, mordowac jego obywateli, nalezy potem twierdzic, ze stanowili oni zagrozenie dla naszego kraju. Tak naprawde, potencjalnie, kazdy czlowiek moze byc zagrozeniem dla innego czlowieka, nieprawdaz?

Ja, na przyklad, i teraz juz zupelnie jawnie sie do tego przyznaje, darze Izrael wyjatkowo duza dawka antypatii, mniej taka, jaka dawniej przypisywalem ZSRR, zgodnie z logika, jaka posluguje sie rzad izraelski, jestem dla nich zagrozeniem. Czy to znaczy, ze do mojego malego mieszkanka wpadna przez ogrod uzbrojeni po zeby komandosi? Fakt, jestem obywatelem Polski, rezydentem Wielkiej Brytanii, ale ostatnie wydarzenia pokazuja, ze to zaden problem dla tych bohaterskich zolnierzy.
Alez, oczywiscie, wiem jak absurdalnie to brzmi. Mordowanie dzieci w Gazie, argumentujac, ze moga wyrosnac na terrorystow jest rownie absurdalne!

sobota, 29 maja 2010

Zle o koedukacji.

Przywyklismy myslec, badz zostalismy nauczeni myslec, ze wspolne aktywnosci mężczyzn i kobiet sa przejawem i dowodem naszej miłości, tudzież przywiązania do równości oraz równouprawnienia.
Ale czy na pewno?

Roznice pomiedzy naszymi plciami sa tak oczywiste, ze nie ma sensu o nich mowic. Sa takimi również roznice w kulturze czy wychowaniu badz wierze, chociaż tych juz wielu stara sie nie dostrzegac.

Z mego doświadczenia wynika, ze wiele kobiet nie chodzi na baseny, na przyklad, gdyz zwyczajnie nie chca, z tych czy innych powodow byc widziane przez mężczyzn!

Trzeba byc poprawnie politycznym idiota, badz idiotka, aby na powaznie twierdzic, ze obecność przrzedstawicieli plci przeciwnej w jakimkolwiek miejscu nie ma wpływ na nasze zachowanie: w pracy zamiast wykonywac swoje obowiązki usilujemy poderwac/uwiesc koleżankę/kolege. Czyz nie? Nie zdarza sie? A moze nie ma osob, ktore wolalby pracowac w towarzystwie jedynie osobnikow wlasnej plci?

Klopot z naszym społeczeństwem polega na tym, ze usilujemy na sile udowodnic samym sobie, ze jesteśmy tacy sami. Nie, nie jesteśmy. I wydaje mi sie, ze ta czesc społeczeństwa, ktora chciałby korzystac z takich usług, ktore sa przeznaczone tylko dla jednej plci jest w tej sytuacji zwyczajnie dyskryminowana!

środa, 21 kwietnia 2010

Pilkarze na dziwkach

Dowiadujemy sie z mediow, ze czolowi przedstawiciele francuskiego futbolu korzystali z uslug prostytutki. Wiadomosc ta ujrzala swiatlo dzienne dzieki sledztwu prowadzonemu przez francuska obywaczjowke. Tak naprawde wciaz nie wiadomo czy do owych kontaktow doszlo, ale tez wcale nie o nich mam zamiar pisac.
Znacznie bardziej zszokowaly mnie komentarze w mediach, agentow pilkarzy czy ich pracodawcow: znanych klubow europejskich. Otoz wynika z nich, ze problemem bynajmniej nie jest, ze owi panowie na dziwki chodzili, lecz fakt, ze prostytutka byla nieletnia. Wniosek jest raczej samonarzucajacy sie: prostytutki tak, byle dorosle.
Niestety w zadnym z medialnych komentarzy nie znalazlem sladu rzeczywistego potepienia takiego zachowania, jakby to nie mialo zadnego znaczenia. Nie da sie ukryc, ze gwiazdy futbolu sa wzorami do nasladowania dla mlodych chlopcow, bynajmniej nie tylko z Europy. I czego sie ci chlopcy ucza sledzac poczynania swych bohaterow? Czego sie ucza czytajac wiadomosci na necie? Rob co chcesz, tylko nie daj sie zlapac.....

Ciekawe czy kobiety tez sa tego zdania?

Bayern Monachium postaral sie skutecznie, aby niemieckie media NIC na temat Franka Ribery'ego nie pisaly, wszak to gwiazda! Oczywiscie nie przyszlo do glowy nikomu z tego klubu, aby pilkarza odsunac od wykonywania obowiazkow sluzbowych (znaczy sie ganiania za pilka po boisku, przy wynagrodzeniu zapewne przekraczajacym 100.000 euro tygodniowo) do czasu wyjasnienia owego zdarzenia.
Przy calej mojej fascynacji futbolem, zaczynam odczuwac zazenowanie obserwujac facetow bez wiekszego wyksztalcenia, czesto wszak zadnego w zasadzie (jest to tak nagminne, ze o pilkarzach, ktorzy skonczyli studia robi sie filmy), zarabiajacych nieprawdopodobne pieniadze (przyklad: John Terry, angielska gwiazda dostaje £150.000 tygodniowo!!!!), ktorzy chcac nie chcac sa osobami bardzo publicznymi, sa wzorami zachowania dla nastepnych pokolen i prowadzacych tryb zycia zwyczajnych meskich k...w!!!!! Alkohol, prostytutki, narkotyki wcale nie sa rzadkoscia w tym srodowisku.......

poniedziałek, 1 marca 2010

Anonimowosc internetu rzeczywistym zagrozeniem?


Pierwszy moj wpis zostal sprowokowany ponizszym, krotkim artykulem dotyczacym ksiazki Jasona Laniera. Na wypadek, gdyby komus nie chcialo sie korzystac z podanego linka, w kilku slowach wspomne czego on dotyczyc. Otoz Lanier, prawdopodbnie jeden z najtezszych umyslow XX w., tworca 3D, bardzo barwna postac i bogata osobowosc, zalamuje obecnie rece nad anonimowoscia tworczosci internetowej, byl jedna z nielicznych szeroko znanych postaci, ktora przewidziala nadejsci kryzysu (nieskromnie powiem, ze ja rowniez, tyle, ze mnie nikt nie zna :D )

http://www.przekroj.pl/ludzie_sylwetki_artykul,6357,0.html

Przeczytalem ten artykul z zainteresowaniem, chociazby dlatego, ze sam zaliczam sie raczej do opozycjonistow wielkich firm, anizeli ich goracych zwolennikow. I, nie czytajac wprawdzie ksiazki, musze przyznac, ze troche poczulem sie zawiedziony.
W moim odczuciu nie ma w tym wiele nowego: swiat od zawsze przepelniony byl przecietnoscia, swg rodzaju masowoscia i wybitnosc jednostek na tym wlasnie polega, ze sa one rzadkosciami. Dawno temu, na studiach tlumaczono mi, ze w skali populacji, wybitna inteligencja pochwalic sie moze co najwyzej 5% jej czlonkow, sposrod tej grupy skolei znow jedynie czesc jest obdarzona wystarczajaca doza pracowitosc, samozaparcia i woli walki, aby cos wielkiego kiedys stworzyc, odkryc, napisac itd.
Natomiast roznego rodzaju tworcow, naukowcow, artystow jest na swiecie cale mnostwo, wliczajac mnie i tacy ludzie pozostana anonimowi dla olbrzymiej czesci ludzkosci, nawet jesli uda sie popelnic cos godnego uwagi. Oczywiscie, ze chcemy, aby o nas dobrze mowiono, kazdy uwielbia komplementy, ale wieszczyc upadek internetu dlatego, ze jest ja nie zna jednego z dziesiatkow millionow tworcow, ktorzy z niego korzystaja, to chyba jakas przesada.
Mozna by odniesc wrazenie, ze Lanier cierpi na kryzys osobowosci, ze moze boli go, ze swiat przestal zwracac uwage na niego.
Internet jest jedynie narzedziem, narzedziem z ktorego mozna korzystac w dobry badz zly sposob i nawet anonimowsc ma swoje zalety. Owszem, zdarzajaca sie na niektorych portalach wulgarnosc (kazdy chyba wie, ktory polski portal mam na mysli? :D ) jest drazniaca, ale chamstwo jest tez obecne w normalnym zyciu, niestety i rowniez naogol bywa anonimowe.
Natomiast w moim prywatnym odczuciu internet przynosi wiecej dobrego jednak, moze tez dlatego, ze w taki sposob z niego korzystam? Ale to internet wlasnie pozwolil mi poznac postac Laniera, ktory bez watpienia jest wielkim czlowiekiem, pozwolil mi poznac wspaniala piosenkarke Chani, czy obejrzec film "Caramel", bez netu nigdy nie mialbym takiej okazji, bez netu krecilbym sie wkolko gdzies tam, skazany na gust dziennikarzy z TV czy gazet, a niestety zarowno TV, jak i wiekoszosc gazet zwyczajnie mnie nudza.
Nie, nie wydaje mi sie, aby sieci cos naprawde grozilo. Zapewne wiekszosc jego uzytkownikow wpisuje w Google'a "sex", "football", czy "gwiazdy", ale jest tez te iles procent, ktore zajmuje sie czyms innym. Tak bylo, jest i bedzie.....